Wystąpienie Przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego Czesława Siekierskiego na Kongresie Europejskich Rolników w Atenach w dn. 6 października 2016

Parlament Europejski wielokrotnie wyrażał swoje przekonanie, że potrzebny jest dynamiczny i zrównoważony sektor rolnictwa, aby zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe, aby dalej realizować cele zapisane w Traktatach Rzymskich oraz sprostać bieżącym i przyszłym wyzwaniom, szczególnie w zakresie środowiska i klimatu. Ponad 50-letnie doświadczenia WPR pokazują zmiany, jakie zaszły w tym sektorze oraz w jego otoczeniu, a szczególnie w łańcuchu żywnościowym i to nie tylko tradycyjnie rozumianym jako rolnictwo-przetwórstwo-handel ale także poszerzonym o producentów i dostawców środków produkcji, którzy poprzez swoją monopolizację narzucają sztywne ceny na maszyny, urządzenia, środki ochrony roślin czy nawozy. Rolnik funkcjonuje przez to na ograniczonym wolnym rynku, gdyż tak ze strony odbiorców jego produktów jak i dostawców środków produkcji ma dyktowane warunki cenowe, które ograniczają jego dochodowość. Rolnik w tym długim łańcuchu żywnościowym jest najsłabszym ogniwem. To uzależnienie się powiększa, gdyż nowe technologie produkcji wymagają specjalistycznym maszyn i urządzeń, zaawansowanych środków ochrony roślin, a także w przemyśle spożywczym następuje wysoki stopień przetworzenia surowców rolniczych, co wydłuża czas żywotności tych artykułów spożywczych. Widzimy więc, że rolnictwo, wytwarzanie żywności są wciągane w system uprzemysławiania, pomimo, że robimy tak wiele, aby zachowywać tradycyjny, naturalny sposób wytwarzania żywności i odpowiednio docenić i wycenić wytwarzane przez nich dobra publiczne.

Dynamiczny i zrównoważony sektora rolnictwa wymaga silnej ekonomicznej pozycji rolników w tym długim łańcuchu żywnościowym. Parlament wielokrotnie mówił o słabej pozycji rolników w tym łańcuchu i nieuczciwych praktykach handlowych. Uważamy, że jeśli funkcjonuje wspólny europejski rynek, to niezbędne są także ramy prawne na szczeblu unijnym – same rozwiązania krajowe w tym zakresie nie wystarczą, tym bardziej, że mamy ustawodawstwo unijne dotyczące zwalczania nieuczciwych praktyk handlowych w stosunkach między przedsiębiorcami a konsumentami – Dyrektywa 2005/29/WE. Niezbędne jest więc stworzenie ustawodawstwa UE na rzecz zwalczania nieuczciwych praktyk także między różnymi podmiotami w obszarze produkcji i dostaw żywności, musimy w tym zakresie przekonać inne Dyrekcje Generalne Komisji i część komisarzy. W tym miejscu chcę podziękować Prezydencji słowackiej i Pani Minister osobiście za podjęcie tego problemu z taką determinacją.

Drugim warunkiem dla dynamicznego rozwoju unijnego rolnictwa jest stabilność na poszczególnych rynkach rolnych. Muszą być wypracowane takie instrumenty, które ograniczą kryzysy rynkowe, głównie w zakresie wielkości dostaw produkcji jak też ekstremalnej zmienności cen. Stąd błędem było ograniczenie instrumentów interwencji na rynkach rolnych w ramach ostatniej reformy WPR na okres 2014-2020. Doświadczyliśmy tego na rynku mleka, wieprzowiny, a obecnie przychodzi się nam mierzyć z kłopotami na rynku zbóż. Niekorzystne warunki pogodowe ostatniego okresu wegetacyjnego spowodowały drastyczny spadek plonów i utratę jakości większości uprawianych zbóż w znacznej części Europy. Wielu rolników traci płynność finansową, nie jest w stanie spłacać kredytów, gdyż spadek dochodów jest wyjątkowo duży, przez co nie będą w stanie pokryć kosztów kolejnego cyklu produkcji, a to może wpłynąć na produkcję zboża w roku 2017. Będzie to miało wpływ również na sektor hodowlany. W takich warunkach Unia musi podjąć działania – Komisja Europejska powinna przedstawić pilnie odpowiednie propozycje. Parlament, nasza Komisja Rolnictwa w pełni rozumie i popiera żądania rolników.

Trzeci problem to potrzeba stymulowania wykorzystania w gospodarstwach technologii informatycznych i komunikacyjnych, robotyki, dużej ilości danych, czy też rolnictwa precyzyjnego, co może uczynić rolnictwo bardziej efektywnym surowcowo, a przez to bardziej zrównoważonym. Dużym wyzwaniem staje się poprawa konkurencyjności europejskiego rolnictwa, szczególnie wobec coraz większego otwierania naszego rynku, liberalizacji warunków dostępu dla produktów żywnościowych spoza Unii. Myślę tu o CETA (umowa handlowo-inwestycyjna z Kanadą), TTIP (umowa handlowo-inwestycyjna z USA), Mercosur (m.in. Argentyna i Brazylia) oraz innych porozumieniach handlowych, które wywołują obawy wśród rolników, którzy uważają, że udostępnienie naszych rynków jest zbyt duże – w czym mają dużo racji, że niewypełniane są tam standardy produkcji, które obowiązują w Unii Europejskiej oraz praktyki w zakresie dobrostanu zwierząt, przez co rolnicy w tych państwach mają niższe koszty produkcji i są bardziej konkurencyjni. Ponadto mamy dalej embargo rosyjskie, a z drugiej strony niektóre kraje, w tym Polska odczuwają nadmierny napływ zbóż i kukurydzy z Ukrainy.

Za mało jest dyskusji o następstwach, jakie przyniosą dla rolnictwa podpisywane porozumienia handlowe, a Komisja jeszcze nie przygotowała zbiorczego zestawienia całościowych skutków wszystkich tych porozumień dla rolnictwa. Jest obawa, że konkurencja zewnętrzna będzie prowadziła do znacznego powiększania gospodarstw w Europie, wzrostu skali produkcji, uprzemysławiania rolnictwa oraz zbliżania standardów i sposobów przetwarzania żywności do tych występujących we wspomnianych powyżej krajach, a to oznacza odchodzenie od europejskiego modelu rolnictwa, który jest przyjazny dla środowiska, charakteryzuje się wysokimi standardami w obszarze dobrostanu zwierząt oraz jakością tak ważną dla konsumenta, a przecież jakość wyżywienia decyduje o zdrowiu i kondycji społeczeństwa. O tym musimy mówić głośno, aby zrozumieli to podatnicy i konsumenci, i kierowali się tym przy podejmowaniu decyzji przy zakupie żywności czy przy wspieraniu finansowych WPR.

Wspólna polityka rolna przeznacza istotne środki na utrzymanie stanu środowiska. Wiemy jak złożone są problemy związane z zazieleniem, ile środków przeznaczamy na projekty rolno-środowiskowo-klimatyczne. Nie w pełni wykorzystywane są również odnawialne źródła energii na obszarach wiejskich, które mogą przecież obniżyć uzależnienie naszych gospodarstw od paliw kopalnych, poprawić ich dochody, tworzyć nowe miejsca pracy na wsi. Wiemy bowiem, że ceny produktów rolnych są bardzo uzależnione od cen energii, a gospodarstwa rolne mają wyjątkowe warunki do korzystania z energii wytwarzanej z własnych odnawialnych źródeł. Niezrozumiałe jest także ograniczanie produkcji biopaliw przy nadprodukcji w rolnictwie, istniejących nieużytkach czy wyłączaniu ziemi z użytkowania rolniczego. Komisja Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, mimo dużych starań przegrała batalię o zablokowanie wprowadzenia limitu konwencjonalnych biopaliw z upraw rolnych w paliwach transportowych, który ostatecznie został ustalony na poziomie 7% w okresie do 2020 r.

Sektor rolnictwa jest bardzo uzależniony od klimatu, ponieważ ma on istotny wpływ na działalność rolniczą, produkcja bezpośrednio zależy od warunków klimatycznych ale także przyczynia się do zmian klimatycznych poprzez emitowanie gazów cieplarnianych z jednej strony, ale z drugiej może także ograniczać te emisje przez redukowanie gazów cieplarnianych oraz wychwytywanie dwutlenku węgla. Ogromny pozytywny wpływ na klimat mają też lasy, których pochłanianie CO2 powinno być uwzględnione w bilansie emisji. W tym kontekście należy również wspomnieć, że w tym tygodniu wyraziliśmy zgodę w Parlamencie Europejskim na ratyfikację porozumienia klimatycznego z Paryża, przez co może ono teraz wejść w życie, jako pierwsza, prawnie wiążąca globalna umowa w obszarze klimatu. Dla właściwego funkcjonowania rolnictwa kluczowy jest również dostęp do wody, a ten w ostatnim czasie pogarsza się, m.in. w wyniku zmian klimatycznych i niezrównoważonej gospodarki wodnej. Dlatego potrzeba racjonalizacji użycia wody w rolnictwie oraz znaczących inwestycji w obszarze małej retencji i irygacji.

Uczynienie rolnictwa dynamicznym i zrównoważonym sektorem musi być nie tylko celem bieżącym ale przesłaniem dla Wspólnej Polityki Rolnej po roku 2020. 

Relacje z posiedzeń Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego we wrześniu 2016 r.

Prezentacja sporządzonego przez departament tematyczny badania pt. „Interakcje między działaniami zewnętrznymi UE a wspólną polityką rolną”

W ramach posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi (AGRI) Parlamentu Europejskiego w dniu 20 czerwca 2016 miała miejsce prezentacja badania tematycznego „Interakcje między działaniami zewnętrznymi UE a wspólną polityką rolną”. Badanie to zostało przygotowane przez służby Parlamentu Europejskiego na wniosek Komisji AGRI a jego tekst dostępny na stronie internetowej Parlamentu Europejskiego.

Badanie to stanowi pogłębioną analizę zagadnień, na które od dawna z naciskiem zwraca uwagę Przewodniczący Komisji Rolnictwa, Poseł Czesław Siekierski przypominając, że ostatnie lata
i występujące w tym czasie kryzysy w sektorze rolnictwa świadczą o tym, że jego przyszłość należy rozważać w kategoriach nie tylko krajowych i lokalnych ale też europejskich i globalnych. Wpływ na to mają rosnące uwarunkowania zewnętrzne związane m.in. ze stworzeniem wspólnego europejskiego rynku gwarantującego swobodny przepływ towarów, umowami liberalizującymi handel, czy też działaniami politycznymi mającymi skutki ekonomiczne, takimi jak np. embargo rosyjskie.

O charakterze, ale i pewnych ograniczeniach, z jakimi musieli zmierzyć się autorzy badania czytamy we wprowadzeniu: Niniejsze sprawozdanie zmienia kierunek dyskusji w celu zadania pytania, w jaki sposób działania zewnętrzne Unii (np. polityka handlowa prowadzona w ramach członkostwa w Światowej Organizacji Handlu (WTO), pomoc Unii na rzecz krajów rozwijających się itd.) wywarły wpływ na WPR i jaki mogą mieć wpływ w przyszłości. Największy problem dla niniejszej analizy i podobnych studiów stanowi fakt, że scenariusz alternatywny – tj. ewolucja WPR w przypadku niepodjęcia przez UE tych działań zewnętrznych – jest w dużym zakresie nieznany.

Relacja z posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego
26-09-2016

Wspólne posiedzenie Komisji Rolnictwa i Praw Kobiet: Kobiety i ich rola na obszarach wiejskich

26 września 2016 odbyła się w Parlamencie Europejskim w Brukseli pierwsza wymiana poglądów na temat sprawozdania w sprawie kobiet i ich roli na obszarach wiejskich. W przygotowanie wspomnianego sprawozdania na równych prawach zaangażowane są dwie komisje PE, Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (AGRI) oraz Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM). W trakcie posiedzenia posłowie wysłuchali wystąpień sprawozdawczyń z ramienia obydwu komisji, po czym rozpoczęła się szersza dyskusja na forum połączonych komisji AGRI i FEMM.

W ramach dyskusji i wstępnych wystąpień zwracano uwagę na potrzebę szerszego ukazania sytuacji kobiet na obszarach wiejskich, gdyż jednym z kluczowych problemów jest brak widoczności kobiet zajmujących się rolnictwem. Zazwyczaj właścicielami gospodarstw są mężczyźni a kobiety na tych stanowiskach pojawiają się znacznie rzadziej. Często kobiety są właścicielami tych najmniejszych gospodarstw, które najczęściej w bardzo niewielkim stopniu korzystają ze wsparcia z WPR, lub są go w ogóle pozbawione.

Ponadto, bardzo często kobiety nie mają wystarczających dochodów, żeby móc pozwolić sobie na opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne, przez co nie widnieją w systemach ubezpieczeń i mają przez to mniejsze prawa, np. nie mają prawa do urlopu macierzyńskiego albo urlopu ze względu na chorobę. Niski jest również udział kobiet w zarządach spółdzielni, lokalnej administracji, czyli ogólnie na stanowiskach decyzyjnych.
Zwrócono również uwagę na to, że często kobiety mieszkające na wsi mają więcej zadań do wykonania niż kobiety w mieście. Ogromnym wsparciem byłyby dla nich dalsze udogodnienia infrastrukturalne oraz wsparcie w zakresie zakładania własnej działalności oraz przygotowanie programów ukierunkowanych na ich konkretne potrzeby. Bardzo ważne jest wspieranie kobiet, aby mogły uzyskać niezależność finansową.

Przewodniczący Posiedzeniu Poseł Czesław Siekierski zwrócił uwagę na to, że omawiana sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Gorsza wydaje się istotnie sytuacja kobiet głównie w mniejszych gospodarstwach. W przypadku tych większych rozkład skala dochodów są już jednak inne. W kwestii dotyczącej własności gospodarstw, w wielu przypadkach w gospodarstwach panuje współwłasność majątkowa, na co tez warto zwrócić uwagę.

Relacja z posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego
29-09-2016

W jaki sposób WPR może usprawnić tworzenie miejsc pracy na obszarach wiejskich?

Posiedzenie komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi (AGRI) Parlamentu Europejskiego w dniu 29 września 2016 przyjęto w głosowaniu sprawozdania z własnej inicjatywy „W jaki sposób WPR może usprawnić tworzenie miejsc pracy na obszarach wiejskich?”. Autorem sprawozdania przygotowywanego w AGRI jest Poseł Eric Andrieu (S&D, Francja). Do projektu sprawozdania złożono 331 poprawek, do których dodano również opinie Komisji FEMM (Prawa Kobiet i Równouprawnienie) i EMPL (Zatrudnienie i Sprawy Socjalne). Celem usprawnienia głosowania, Grupy polityczne wynegocjowały 31 poprawek kompromisowych obejmujących dużą część wyjściowego tekstu oraz dwóch wspomnianych opinii. Głosowanie sprawozdania na sesji plenarnej w Strasburgu wstępnie zaplanowano na drugą sesję październikową.

Sprawozdawca AGRI podkreślał znaczenie sprawozdania dla ukierunkowani działań w przyszłości. Sprawozdanie zawiera również pomysły dotyczące przyszłej reformy WPR, która będzie musiała odpowiedzieć na oczekiwania rolników i obywateli, aby stanąć na wysokości zadania. Liczba złożony oprawek ukazuje, że poruszone zagadnienie dotyka wielu różnych obszarów z zakresu kompetencji różnych komisji parlamentarnych. Po ponad 50 latach WPR nie można powiedzieć, że rolnictwo ma przyszłość i trzeba o tę przyszłość zadbać.

Przewodniczący posiedzeniu Poseł Czesław Siekierski podkreślił również wagę szerokiego promowania sposobu myślenia o rolnictwie i rozwoju wsi, aby ta była upowszechniana również wśród posłów innych komisji i była znana wyborcom.

Wystąpienie przewodniczącego Wspólnotowego Urzędu Ochrony Odmian Roślin (CPVO), Martina Ekvada

29 września 2016, na forum Komisji AGRI miało miejsce wystąpienie Przewodniczącego Wspólnotowego Urzędu Ochrony Odmian Roślin (CPVO), Pana Martina Ekvada, który przedstawił prace Urzędu obecne wyzwania, z jakimi się boryka. Należy przy tym zwrócić uwagę na rolę Wspólnotowego Urzędu Ochrony Odmian Roślin w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego UE na rzecz zwiększania wielkości plonów w Europie.

Pan Ekvad poinformował posłów o porozumieniu administracyjnym przyjętym przez Wspólnotowy Urząd Ochrony Odmian Roślin i Europejski Urząd Patentowy, co jest rzeczą bardzo pozytywną, gdyż istnienie równowagi między patentami i ochroną praw do odmian roślin leży w interesie przejrzystości w odniesieniu do ochrony prawnej wynalazków natury biotechnologicznej. Po prezentacji miała miejsce debata z udziałem posłów.

Reprezentujący CPVO Martin Ekvad mówił o strukturze organizacyjnej Urzędu, jego finansowaniu oraz ciągle rosnącej liczbie przyjmowanych wniosków, zaznaczając, że w okresie 25-letniej działalności otrzymano ich łącznie około 57 000. Większość wniosków napływa z Holandii, Niemiec, Hiszpanii, Danii czy Wielkiej Brytanii a 20% spoza UE (USA, Szwajcaria, Izrael, Tajlandia, itd.). Najwięcej wniosków dotyczy roślin ozdobnych, takich jak tulipany czy róże, ale również roślin wykorzystywanych w rolnictwie (25%), warzyw (17%), owoców (8%). Urząd posiada biura zewnętrzne zajmujące się testami w różnych państwach członkowskich, aby były rozmieszczone również pod kątem warunków klimatycznych korzystnych dla różnych odmian.

Przewodniczący posiedzeniu Poseł Czesław Siekierski podkreślał znaczenie obszaru, jakim zajmuje się CPVO, dla rolnictwa i postępu oraz zachęcał do bliższego zapoznania się z jego pracami.

Środki ochronne przeciwko agrofagom roślin

Na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego 29 września 2016 miała również miejsce dyskusja w sprawie projektu zalecenia do drugiego czytania dotyczącego przygotowanego w AGRI sprawozdania o środkach ochronnych przeciwko agrofagom roślin. Termin składania poprawek wyznaczono na 4 października 2016.

Na tym etapie procedury legislacyjnej, zgłoszenie jakichkolwiek poprawek do uzgodnionego tekstu, jeśli zostanie on przyjęty, sprawiłoby jednak, że osiągnięte porozumienie upadnie, czego skutkiem będzie rozpoczęcie nowych negocjacji z Radą. W swoim wystąpieniu, sprawozdawczyni podkreślała, że udało się wypracować bardzo dobry, szeroki kompromis a dokument jest zrównoważony, dlatego zaleca nie zgłaszanie żadnych poprawek, gdyż to znacząco i niepotrzebnie wydłużyłoby całą procedurę.

W grudniu 2015 udało się osiągnąć porozumienie w tej sprawie w ramach rozmów trójstronnych z Radą w obecności przedstawicieli Komisji Europejskiej, a uzgodniony tekst został przyjęty przez komisję AGRI 26 kwietnia 2016. Rada przyjęła swoje stanowisko z pierwszego czytania w lipcu, które w pełni odpowiada tekstowi uzgodnionemu w czasie rozmów trójstronnych. To stanowisko Rady zostało ogłoszone przez Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego w czasie ostatniej sesji plenarnej.

Sprawozdawczynią z ramienia AGRI jest Pani Anthea McIntyre (EKR, Wielka Brytania), która zaprezentowała projekt zalecenia do drugiego czytania, które utoruje drogę dla uzgodnionego tekstu, aby mógł on być przyjęty na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego.

Strona internetowa Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi: http://www.europarl.europa.eu/committees/pl/agri/draft-agendas.html

Orędzie i debata o stanie Unii 2016

Orędzie Przewodniczącego Komisji Europejskiej o stanie Unii i następująca po nim debata z europosłami powoli wpisują się już na stałe w europejską agendę polityczną. Tradycja ta została zainicjowana przez poprzedniego szefa Komisji Jose M. Barroso w 2010 r. w oparciu o wzorzec amerykański. Tym razem jednak przewodniczący Jean C. Juncker zanegował to uproszczone porównanie wskazując na początku swego wystąpienia, że Europa jest zbytnio zróżnicowana, aby porównywać orędzie Prezydenta USA i Przewodniczącego Komisji Europejskiego – w końcu Unia to nie Stany a Stany to nie Europa. Debata o stanie Unii symbolicznie rozpoczyna dialog z Parlamentem i Radą w sprawie Programu Prac Komisji na następny rok. Tym razem, jak zaznaczono w komunikacie Komisji, orędzie jej szefa stanowiło również wkład Komisji w debatę o przyszłym kształcie Unii, która miała miejsce na szczycie szefów państw i rządów UE 16 września w Bratysławie, lecz ostatecznie nie przyniosła wyraźnego przełomu.

Tegoroczne orędzie i debatę o stanie Unii można by podsumować w następujący sposób: „Unia się rozchodzi”. Takich słów w jednej z dyskusji użył Waldemar Pawlak. Jest określenie może trochę na wyrost ale pokazuje problem. Chyba pierwszy raz przyznał to również szef Komisji, który posunął się nawet do stwierdzenia, że „następne 12 miesięcy będzie kluczowe, jeśli chcemy zjednoczyć na nowo naszą Unię”. Juncker w swoim wystąpienie zaprezentował więc swoje recepty na zatrzymania i odwrócenie procesu dezintegracji, którego symbolicznym momentem była decyzja o Brexicie. Według szefa Komisji mamy „ za mało Europy w Unii i zbyt mało Unii w Europie”. Zwrócił tutaj uwagę, że obecnie na pierwszym miejscu stawiamy interesy narodowe, co jest zrozumiałe ale potrzeba raczej łączenia tych interesów przez Unię niż ich dalszego mnożenia. Podkreślił również swego rodzaju modę na nacjonalizm, z którą mamy obecnie do czynienia w Europie. Nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Wszyscy widzimy bowiem co dzieje się nie tylko w Polsce czy na Węgrzech ale też we Francji, Holandii czy w Niemczech. Najbardziej niebezpieczne jest jednak to, że te siły nacjonalistyczne i populistyczne są zarazem mocno prorosyjskie i proputinowskie i często przez Moskwę wspierane, również finansowo. Proces ten zainicjowali jeszcze przed kilkoma dekadami brytyjscy politycy, którzy stworzyli nośną narrację, że „co złe to Unia, co dobre to my”. Powtarzali to tak długo i często, że społeczeństwo w to uwierzyła i znalazło to swój wyraz w decyzji o wyjściu z Unii. Podobnie mamy teraz w Polsce pod rządami PiS. Należy przypomnieć, że podczas pierwszej debaty o Polsce w europarlamencie Pani premier najwięcej oklasków otrzymała ze strony populistycznych ugrupowań, które zwiększyły swój udział w Izbie, nie mają wprawdzie jeszcze wpływu na decyzje ale są opiniotwórcze i krzykliwe.

Jako jedną z recept na zmianę niekorzystnych trendów w Europie Juncker wskazał wzmocnienie wymiaru socjalnego Europy, ale należałoby raczej mówić o wymiarze ekonomiczno-społecznym. W tym kontekście wspomniał m.in. o konieczności zachowania swobody przepływu osób, równej płacy za tą samą pracę (poparł w ten sposób dyrektywę o delegowaniu pracowników, której obecny kształt budzi wiele obaw m.in. w Polsce), o potrzebie walki z kartelami i nadużyciami monopolistów, konieczności obrony europejskiego sektora stalowego przed dumpingiem z zagranicy, postulacie płacenia podatków w miejscu, gdzie dana firma zarabia a nie gdzie ma siedzibę itd. W rezultacie można było odnieść wrażanie, że wystąpienie spotkało się z większym uznaniem nie chadecji, z której Juncker się wywodzi ale lewej strony sali.

Odnosząc się do Brexitu szef Komisji podkreślił, że szanujemy decyzję Brytyjczyków ale w jego ocenie UE nie jest nią zagrożona. Zapewnił, że Brukseli zależy na dalszych przyjaznych stosunkach z Wielką Brytanią. Wydaje się jednak, że ewentualny przyszły dostęp Londynu do wspólnego rynku musi się wiązać z przestrzeganiem praw i wolności, które obowiązują w Unii.

Przewodniczący Juncker wziął również w obronę Polaków w Wielkiej Brytanii, którzy spotykają się w ostatnim czasie z aktami agresji i ksenofobii w tym kraju. Nasz kraj został również wspomniany w orędziu w kontekście radości i entuzjazmu z integracji europejskiej, jaka towarzyszyła naszej akcesji w 2004 r.

W swoim orędziu przewodniczący Juncker niewiele miejsca poświęcił rolnictwu. Co prawda zaznaczył, że „Komisja będzie zawsze stać po stronie rolników (…). Nigdy nie zaakceptuję, żeby mleko było tańsze niż woda” ale można by zapytać o jaką wodę tutaj chodzi? Na rynku jest przecież duże zróżnicowanie w tym zakresie – jest też przecież woda typu premium, której ceny są wygórowane.

W wystąpieniu nie mogła oczywiście zabraknąć odniesienia do tzw. Planu Junckera, tj., Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). Przewodniczący Komisji chwalił się, że zmobilizowane zostało już ponad 115 mld euro z tego Funduszu na pobudzenie inwestycji i zatrudnienia w Unii. Ponadto zapowiedział podwojenie jego kapitału z obecnych 315 do 630 mld euro w najbliższych latach. Powiązanym postulatem Komisji jest utworzenie unii rynków kapitałowych, która przyczyniłaby się do stabilizacji gospodarki.

Co zaskakujące zabrakło szerszego odniesienia do bodaj najbardziej palącego problemu, z jakimi od kilku lat boryka się Unia, tj. kwestii uchodźców. Co prawda Juncker mówił o solidarności, a raczej jej braku w odniesieniu do przyjmowania migrantów przez kraje członkowskie, o wzmocnieniu i przekształceniu Frontexu w Europejską Straż Graniczną i Przybrzeżną z siedzibą w Warszawie oraz zapowiedział uszczelnienie granic Bułgarii, gdzie obecnie otwiera się nowy szlak migracyjny, ale nie przedstawił żadnych nowych pomysłów na systemowe rozwiązanie problemu.

Dużo miejsca poświęcone zostało również kwestii przyszłości młodzieży w Europie. Szef Komisji zapowiedział dalsze działania na rzecz promocji zatrudnienia wśród młodych oraz wspierania tzw. start-upów.

Jednym z najważniejszych punktów orędzia przewodniczącego Junckera jest bez wątpienia zapowiedź utworzenia tzw. unii obronnej, tj. ściślejszej współpracy wojskowej państw członkowskich, z możliwym utworzeniem w przyszłości europejskiej armii. Potwierdzenie tej tezy znajdujemy w samym tytule orędzia, który brzmi: „Orędzie o stanie Unii 2016 r.: W kierunku lepszej Europy – Europy, która chroni, wzmacnia i broni”. Taką współpracę zainteresowanych państw przewiduje Traktat z Lizbony, i zdaniem Junckera teraz przyszedł czas, aby podjąć działania w tym kierunku. Warto podkreślić, że zapowiedź ta nie była zaskoczeniem, ponieważ już na kilka tygodni wcześniej w wypowiedziach polityków niemieckich, francuskich czy włoskich pojawiały się sygnały, że współpraca obronna ma być nowym motorem integracji europejskiej po Brexicie oraz sposobem na odzyskanie zaufania obywateli zatroskanych o swoje bezpieczeństwo w świetle wydarzeń na arenie międzynarodowej. W orędziu pojawia się więc zapowiedź rozwijania wspólnych europejskich struktur wojskowych i utworzenie wspólnego sztabu we współpracy z NATO. Przewiduje się również utworzenie Europejskiego Funduszu Obronnego oraz emisję europejskich obligacji obronnych, co wkrótce po orędziu zapowiedziała już komisarz ds. przemysłu Elżbieta Bieńkowska. Działania te wydają się uzasadnione w świetle danych przedstawionych przez komisarz, z których wynika, że na przestrzeni ostatnich lat wydatki na zbrojenia wzrosły w Chinach o ok. 160 %, a w Rosji prawie o 100%, podczas gdy w Europie spadły o 9%. Należy jednak zaznaczyć, że Unia nie może tworzyć NATO bis. Powinniśmy się raczej skupić na niesieniu pomocy w ramach misji pokojowych, stabilizacyjnych, szkoleniowych czy też likwidujących skutki klęsk żywiołowych.

Podsumowując tegoroczne orędzie i debatę o stanie Unii można powiedzieć, że dało się odczuć wyraźną dezorientacją co do dalszych losów Wspólnoty. Tym bardziej dziwne było to, że przewodniczący Juncker wniósł w swoje wystąpienie tak mało ekspresji i lotnych sformułowań oraz, że czytał je z kartki. Dlatego trudno nie zgodzić się z niektórymi głosami z sali, że było ono zbyt mało przełomowe jak na okres, w którym się znajdujemy, a sam Juncker wydawał się być przybity ogromem wyzwań. W mojej opinii orędzie miało również w zbyt dużym stopniu charakter sprawozdawczy, a zabrakło w nim jasnych wizji przyszłości podpartych konkretnymi inicjatywami.

Z kolei w toku debaty można było odnieść wrażenie, że europosłowie niemieccy czy francuscy z partii głównego nurtu, w ślad za swoimi liderami narodowymi mówią o wzmocnieniu Europy ale w rzeczywistości potrzebują Unii, aby ich kraje mogły mieć w niej nadal dominującą pozycję i korzystać z niej, aby realizować się na arenie międzynarodowej jako mocarstwa. W tym zachowaniu polityków głównych państw Unii widać więc pewną sprzeczność, co też z pewnością nie poprawia obecnego stanu Unii.

dr Czesław Siekierski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Nieformalna Rada Ministrów Rolnictwa w Bratysławie – 13 września 2016 r. Wystąpienia Posła do Parlamentu Europejskiego Czesława Siekierskiego

Funkcjonowanie łańcucha dostaw żywności, pozycja rolników w tymże łańcuchu oraz kwestie nieuczciwych praktyk handlowych były wielokrotnie omawiane na forum Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego, chyba jak żaden inny temat dotychczas. Od 2010 r. Parlament przyjął trzy konkretne rezolucje skupiające się na braku równowagi i nadużyciach w łańcuchu dostaw żywności, a ostatnia pochodzi z czerwca b.r.

Powszechnie do wspominanego łańcucha zalicza się trzy sektory: rolnictwo, branżę przetwórstwa żywności i dystrybucję. Należy zauważyć, że na przestrzeni ostatnich 20 lat wartość dodana dla rolnictwa w tym łańcuchu zmalała o prawie jedną trzecią, z 31 do 21%, podczas gdy udział detalistów wzrósł z 38 do 51%, a przetwórców nieznacznie spadł z 31 do 28%.

Słabość rolnictwa w tym dłuższym łańcuchu dostaw żywności, tj. łącznie z zaopatrzeniem w środki produkcji wynika nie tylko z faktu, że handel i przetwórstwo narzucają rolnikom swoje warunki współpracy, w tym szczególnie warunki cenowe ale także z tego, że sektor rolny ma dyktowane sztywne warunki przez producentów i dostawców środków produkcji, którzy w coraz większym stopniu się monopolizują. Wynika to m.in. ze zwiększonej technologicznej złożoności maszyn i urządzeń, jak też zaawansowanych środków ochrony roślin czy nawozów. Pomimo panującego przekonania o funkcjonowaniu wolnego rynku, to rolnik zarówno ze strony odbiorców jego produktów i dostawców środków produkcji ma narzucone warunki, które ograniczają jego dochodowość. Wynika to głównie z braku równowagi w sile pomiędzy rolnikami a dostawcami środków produkcji z jednej strony, i odbiorcami produktów rolnych z drugiej strony.

Pomimo powszechnej opinii, że branża przetwórcza jest rozdrobniona – co jest prawdą – to główne, największe przedsiębiorstwa tego sektora należące do tylko 1% wszystkich przetwórców odpowiadają za prawie 50% całkowitego obrotu. Podobnie w przypadku handlu zaledwie 10% procent sprzedawców detalicznych/sieci supermarketów kontroluje obecnie ponad 40% europejskiego rynku żywności, a w większości państw członkowskich 3-5 dużych podmiotów detalicznych kontroluje ponad 65% udziału w rynkach tych krajów. W przypadku rynku środków produkcji największa koncentracja jest w obszarze środków ochrony roślin, ale rośnie ona również w sektorze nawozów, a w ostatnim okresie także w sektorze nasiennym, co może w przyszłości przynieść dodatkowe obciążenia dla rolników, a szczególnie tych drobnych. Na marginesie warto dodać, że światowy rynek nasion jest jeszcze bardziej skoncentrowany niż europejski.

Duże rozdrobnienie producentów rolnych przyczynia się do ich słabszej pozycji w łańcuchu dostaw żywności z tytułu dostępu do materiału siewnego. Szacuje się, że tylko niecałe 10% gospodarstw ma możliwości konkurowania wielkością ekonomiczną na rynku. Stąd tak ważne dla poprawy pozycji rynkowej jest łączenie się producentów rolnych za pośrednictwem organizacji producentów i spółdzielni. Duża liczba gospodarstw małych nie ułatwia procesów powstawania zorganizowanych struktur gospodarczych, takich jak choćby wspomnianych grup producenckich.

O pozycji rolników w łańcuchu dostaw decydują również różne nieprzewidziane sytuacje klęskowe, które zniekształcają rynek i wymagają interwencji, ale także polityczne typu embargo rosyjskie.

Szczycimy się pozytywami europejskiego modelu rolnictwa ale on przegrywa przy otwieraniu się na konkurencję zewnętrzną na rynkach światowych, co jest szczególnie ważne dziś, kiedy liberalizujemy handel w ramach różnych dwustronnych porozumień. Czy otwieramy nasz rynek jak np. dla Ukrainy. Jeśli dodamy do tego nasze wysokie europejskie standardy i wymogi produkcyjne, których nie przestrzega konkurencja zewnętrzna, to sytuacja naszych producentów jeszcze bardziej się pogarsza.

Rozwijające się duże możliwości transportowe surowców rolnych i artykułów spożywczych przyczyniły się do powstania rynku światowego, co daje duże możliwości operacyjne dla handlu, a nawet przetwórstwa. Może to jednak naruszać bezpieczeństwo dostaw żywności w przypadkach klęsk czy innych zawirowań politycznych i konfliktów. Wtedy bezpieczeństwo dostaw musi się opierać bardziej na produkcji krajowej, regionalnej czy lokalnej.

Reforma wprowadzana od 2013 r. znacznie osłabiła formy interwencji na rynkach rolnych, co także przyczyniło się do osłabienia pozycji producentów. Specyfika rolnictwa, to, że mamy w nim do czynienia z żywymi organizmami roślin i zwierząt, że występują duże wahania produkcyjne, które mogą powodować pewną nadprodukcję, która jest natychmiast wykorzystywana przez odbiorców do obniżki cen. Gdyby ta nadwyżka została zdjęta w procesie interwencji, to byłaby zachowana stabilność wielkości produkcji, co w sposób istotny wpłynęłoby na poziom cen.

Szanowni Państwo

Analizując powyższe uwarunkowania nasuwa się pytanie czy może funkcjonować w pełni wolny rynek w rolnictwie, przy wspomnianej złożoności łańcucha i specyfice produkcji rolniczej. Doświadczenia sektora finansowo-bankowego pokazały, że nie był on w stanie zapewnić sobie samoregulacji rynkowej i wywołany kryzys wymagał ogromnych nakładów ze środków publicznych. Tym bardziej jest zrozumiałe dlaczego sektor rolny nie jest w stanie sam w pełni regulować się na rynku i wymaga pewnej osłony i niezbędnych regulacji, które nie muszą przecież naruszać podstawowych zasad wolnego rynku.

Nasuwa się więc pytanie: jakie wprowadzić rozwiązania, na jakim szczeblu – czy unijne ramy ustawodawcze czy krajowe? Jest pewne, że krajowe normy nie wystarczą przy jednolitym wspólnym rynku, a więc wydaje się, że są potrzebne pewne ramy prawne na szczeblu unijnym, a nawet pewne ustalenia w międzynarodowych porozumieniach handlowych. Większość krajów członkowskich podejmuje działania w tym zakresie ale muszą one zostać wzmocnione i upowszechnione. Ciekawe rozwiązania przyjęto w Hiszpanii, które  prezentowała niedawno na forum Komisji Rolnictwa Pani Minister Rolnictwa Hiszpanii. Wymianie tych doświadczeń dobrze służyła również międzynarodowa konferencja zorganizowana przez Prezydencję Słowacką na początku przewodnictwa pt. „Wzmocniona pozycja rolników w łańcuchu dostaw żywności”, za którą chciałbym Pani Przewodniczącej, Pani Minister podziękować.

Komisja Europejska temat nieuczciwych praktyk w łańcuchu dostaw żywności podejmowała wielokrotnie ale napotykano pewne opory w innych Dyrekcjach Generalnych. Wydaje się, że teraz determinacja komisarza Hogana w tym zakresie wpływa na nowe podejście Komisji, co daje pewne nadzieje.

Na koniec chciałbym podnieść problem potrzeby dialogu gospodarczego uczestników łańcucha żywnościowego. Wydaje się, że przedstawiciele sektorów rolnictwa, przetwórstwa i handlu częściej rozmawiają za pośrednictwem mediów niż bezpośrednio. Myślę, że to zadanie powinno spoczywać na Komisji Europejskiej a także Parlamencie. Taką formą dialogu była np. konferencja zorganizowana przez Komisję Rolnictwa w dn. 25 maja b.r., w której uczestniczyli wszyscy przedstawiciele łańcucha dostaw w mleczarstwie. Tego typu spotkania powinny odbywać się na różnych targach czy wystawach sektora rolno-spożywczego. Należy zwiększyć liczbę opracowań, badań, publikacji w tym zakresie, aby ten dialog miał swój wyraz zewnętrzny i trafiał do jak najszerszej opinii publicznej, co przy obecnym funkcjonowaniu mediów może przybierać różne formy.

Chciałbym jeszcze raz złożyć podziękowania Prezydencji za determinację i odwagę w podjęciu tego ważnego i trudnego tematu.

Komentarz nt. rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski

Rezolucja Parlamentu Europejskiego ws. Polski

„Niedawne wydarzenia w Polsce i ich wpływ na prawa podstawowe określone w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej”

Rezolucja Parlamentu Europejskiego nie jest przeciwko Polsce – jest przeciwko sposobowi sprawowania władzy przez rząd PiS w naszym kraju, który narusza zasady państwa prawa. Rezolucja uzyskała poparcie pięciu grup politycznych Parlamentu kosztem włączenia do niej również problemów, które nie należą do zasad konstytucyjno-ustrojowych, jak np. zastrzeżenia do wymiany składu Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Dokument Parlamentu nie podejmuje natomiast jednej z najważniejszych spraw, obok Trybunału Konstytucyjnego i ograniczania niezawisłości sądownictwa, jaką jest pełzający zamach na samorząd terytorialny. W tej sprawie europosłowie PSL zgłosili poprawkę następującej treści:

Y a. (nowy)

mając na uwadze, że polski rząd celowo osłabia pozycję samorządu terytorialnego ograniczając kompetencje jego organów, m.in. w zakresie zarządzania środkami unijnymi, nie konsultując z samorządem ważnych z jego punktu widzenia reform, np. edukacyjnej czy nakładając na jednostki samorządu terytorialnego nowe obowiązki bez zapewnienia odpowiednich źródeł ich finansowania; mając na uwadze, że działania te stoją w sprzeczności z zawartą w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej zasadą pomocniczości oraz z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego, którą Polska ratyfikowała w 1994 r.;

Podczas debaty w Parlamencie Europejskim powtórzono stosowane od wielu lat w Polsce podziały i kłótnie między dwiema głównymi partiami, a więc przeniesiono ten spór z terytorium Polski na obszar Unii, i wydaje się, że PiS wbrew temu co mówi z wielką ochotą w tej kłótni tutaj uczestniczył. Uważamy, że jest błędem przenoszenie tego międzypartyjnego sporu na szczebel unijny, co nie oznacza jednak, że instytucje unijne nie mają prawa wypowiadać się na temat przestrzegania zasad demokracji w państwach członkowskich, w tym w Polsce, co przecież sami zaakceptowaliśmy w warunkach naszego członkostwa. W rezolucji zamieszczono również punkt (W), który w swej treści narusza zasadę pomocniczości, ponieważ kwestie moralności publicznej należą do wyłącznej kompetencji państw członkowskich.

PSL charakteryzuje się dużą demokracją wewnętrzną, w ramach której Prezes Stronnictwa i Kierownictwo partii przyzwoliło na samodzielne decyzje europosłów PSL w sprawie głosowania nad rezolucją. Europosłowie PSL kierowali się opinią większości Polaków, którzy nie akceptują łamania prawa przez rządy PiS, ale też większość z nich jest przeciwna, aby już teraz zajmowały się tym różne instytucje międzynarodowe, kiedy nie mają jeszcze końcowych wniosków z badania spraw przez Komisję Wenecką i Komisję Europejską. W związku z tym większość z nas nie uczestniczyła w głosowaniu nad przyjęciem tej rezolucji. Należy podkreślić, że rezolucja Parlamentu ma jedynie charakter niewiążący i nie niesie konsekwencji ale tworzy niekorzystną opinię o Polsce, czego należy unikać.

Czesław Siekierski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

25-lecie normalizacji stosunków między Polską a Niemcami

25 lat temu, 17 czerwca 1991 r., w Bonn przedstawiciele rządów Polski: Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Skubiszewski i RFN: Helmut Kohl i Hans-Dietrich Genscher złożyli podpisy pod historyczny Traktatem o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy będącym uzupełnieniem Traktatu o potwierdzeniu granicy polsko-niemieckiej z 14 listopada 1990 r., który podpisali Ministrowie Spraw Zagranicznych: Skubiszewski i Genscher. Traktaty te, razem z tzw. Mszą Pojednania w Krzyżowej, która miała miejsce 12 listopada 1989 r. są kamieniami węgielnymi stosunków polsko-niemieckich w ostatnim ćwierćwieczu.

Należy podkreślić, że oba Traktaty były równie ważny dla obu państw. Dla Polski oznaczały one bowiem normalizację stosunków z historycznym wrogiem oraz uznanie naszej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, podczas gdy dla Niemiec były one jednym z warunków zjednoczenia, które zresztą nie doszłoby do skutku gdyby nie proces przemian zapoczątkowany przez polską Solidarność w rok 1980. i duże wsparcie naszego papieża Jana Pawła II. Dzięki tym właśnie przemianom możliwe było zjednoczenie Niemiec i symboliczne zburzenie Muru Berlińskiego 9 listopada 1989 r.

Na mocy Traktatu z 17 czerwca na zasadach wzajemności uregulowane zostały zasady współpracy obu krajów oraz położone zostały podwaliny dla intensyfikacji wymiany kulturowej oraz młodzieżowej. W tym celu powołane zostały wspólne instytucje odbudowujące zaufanie między oby narodami, takie jak: Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej czy Komisja Międzyrządowa do spraw Współpracy Regionalnej i Przygranicznej. Należy również podkreślić, że w Traktacie Niemcy uznały nasze dążenia do członkostwa w strukturach euro-atlantyckich, tj. w UE i w NATO. Jednak, z drugiej strony zabrakło nam determinacji, aby rozwiązać problemy polskiej mniejszości narodowej w Niemczech.

Oceniając stosunki polsko-niemieckiej w ostatnich 25 latach nasuwa się oczywista konkluzja, że były one zapewne najlepsze w historii obu narodów. Dynamicznie rosła wymiana handlowa, która obecnie bije rekordy – w 2015 r. wyniosła 88,5 mld euro. W rezultacie Niemcy od lat są naszym najważniejszym partnerem gospodarczym, podczas gdy my również pniemy się góry w statystykach niemieckich – w 2015 r. byliśmy już 7. największym partnerem gospodarczym Niemiec, podczas gdy w 2011 r. było to jeszcze 11. miejsce.

Znacząco zmieniło się również wzajemne postrzeganie obu narodów, co jest zasługą intensywnej współpracy kulturalnej i wymiany młodzieży. Zniknął element wrogości i podejrzliwości, a jego miejsce zajęło nastawienie na współpracę i wspólne interesy. Odnotować należy również rosnącą w ostatnim czasie imigrację polską do Niemiec, które zastąpiły Wielką Brytanię w roli głównej destynacji Polaków wyjeżdżających za pracą za granicę.

Rok jubileuszowy zainicjowany w związku z 25-leciem Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy stanowi również dobry moment do refleksji na przyszłością wspólnych relacji, które ucierpiały nieco po zmianie ekipy rządzącej w Polsce. Należy dołożyć starań, aby dorobek tych 25 lat nie został roztrwoniony dla doraźnych zysków politycznych.

Wydaje się, że dużym testem dla obustronnych stosunków jest również kwestia kryzysu uchodźców, odmiennie postrzeganego w obu krajach. Potrzeba tutaj wiele zrozumienia dla racji obu stron, a nie przerzucania się winą za „brak solidarności” u Polaków czy też „zaproszenie uchodźców” przez niemiecką kanclerz.

Odrębnych wyzwaniem jest budowa drugiej nitki gazociągu Nord Stream, która mimo, że jest przedsięwzięciem prywatnym, to w powszechnym odbiorze w Polsce oraz w innych krajach regionu jest postrzegana jak przedsięwzięcie godzące w ich bezpieczeństwo energetyczne, w tym szczególnie Polski.

Mocne więzi polsko-niemieckie mogą okazać się jeszcze bardziej potrzebne w kontekście poważnych wyzwań, z jakimi boryka się obecnie Unia Europejska, tj. wspomnianego kryzysu migracyjnego, widma wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE (tzw. Brexitu), zagrożenia ze wschodu, rosnącej popularności opcji skrajnych w europejskiej polityce itd.

Polska, jako największy kraj Europy Środkowo-Wschodniej, formalnie szósty co do wielkości kraj UE, ze względu na swoje położenie i uwarunkowania historyczne, a także znaczący rozwój gospodarczy i proeuropejskość społeczeństwa stała się w ostatnim czasie jednym z liderów Wspólnoty. Jednakże, te formy naszej aktywności zostały w ostatnim półroczu znacząco ograniczone na skutek dystansowania się naszego obecnego rządu wobec UE, często stawania obok zamiast proponowania naszych rozwiązań. W niektórych krajach Unii rośnie eurosceptycyzm i nie ma potrzeby, abyśmy do tego trendu dołączali. W ramach Unii łatwiej nam rozwiązywać nasze trudne sprawy geopolityczne, historyczne, a także te związane z naszym rozwojem i bezpieczeństwem. Powinniśmy działać zgodnie z często powtarzaną formułą, że Polska powinna być coraz bardziej liczącym się państwem w UE.

 

Czesław Siekierski